czwartek, 3 października 2013

05. Lol - powiedział Juliusz

Z tym tytułem zamierzałem się zapoznać już jakiś czas
temu, jednak zniechęciła mnie dość długa - jak mi się wtedy wydawało - instrukcja, która sugerowała duży stopień złożoności. Rzeczywistość okazała się o wiele bardziej przyjazna (zapewne także za sprawą tego, że nie musiałem się przez ww instrukcję samodzielnie przebijać…) I tak oto zasiedliśmy do planszy, by raz jeszcze (a co!) powalczyć o dominację w Basenie Morza Śródziemnego.




Ciężko nie zauważyć podobieństw do poprzedniej gry, z którą się mierzyliśmy, a więc Antike. Znów te same czasy, ten sam obszar działania i w gruncie rzeczy bardzo podobny cel - zapewnić swojemu państwu dominację w regionie. Tu jednak podobieństwa się kończą, bowiem mechanika obu gier różni się dość znacząco (z korzyścią dla Mare Nostrum). Mnie osobiście bardzo spodobał się handel, choć może to być także spowodowane osobliwym klimatem, jaki udało nam się zbudować, zwłaszcza w tej fazie rozgrywki. Ale po kolei.

Przebieg rozgrywki:
Po raz wtóry wyroki bogów zadecydowały o tym jaka role przypadnie w udziale każdemu z nas. Tempy stanął na czele Greków, Krakov objął we władanie Imperium Rzymskie, Marcin został wodzem Kartaginy, Tomek Egiptu, a Kaimada - dumnego Babilonu.

Warto w tym miejscu nadmienić, że to właśnie przywódca Babilończyków miał największy wpływ na politykę wszystkich władców, a więc de facto przebieg całej rozgrywki. Od samego początku przekonywał wszystkich, że największym zagrożeniem są Egipcjanie i ich bogate miasta. Poseł Babilonu został wysłuchany podczas obrad Rzymskiego Senatu i sam Cesarz Juliusz Krakus zapewnił, że przyjrzy się sprawie. Jednocześnie Kaimadurrabi wysłał poselstwo do Grecji roszcząc sobie prawo do Troi, która według niego była ziemią rdzennych Babilończyków.

Kolejne miesiące i lata, były czasem względnego spokoju, kiedy to wszystkie cywilizacje rozwijały się, głównie w zakresie ekonomii. Wymianie handlowej ulegały prześwietne towary, między innymi słynne kartagińskie perfumy, grecki ryż i rzymskie żelazo, a w późniejszym etapie także niekastrowani niewolnicy z Babilonu.

“Najlepsze barany na wschód od Europy!!” - Kaimadurabbi

Sielanka nie trwała jednak długo. Wybuch konfliktu zbrojnego był jedynie kwestią czasu. Już w chwili, gdy Grecy zwodowali swą pierwszą triremę (nieszczęśliwie dokonując tego po wschodniej stronie swego wybrzeża) Kaimadurabbi miał ponoć rzec: “Ten akt agresji wobec narodu babilońskiego zostanie zapamiętany”. Czarę goryczy przelało przejęcie Troi przez Greków. Wkrótce wódz Babilonu musiał dowieść, że nie rzuca słów na wiatr i przejąć ziemie, do której rościł sobie prawa. Grecy zostali zmiażdżeni pod Troją i przeszli do defensywy obawiając się zarówno dalszego marszu wojsk Babilonu, jak i inwazji Rzymian od zachodu. Ani do jednej ani do drugiej jednak nie doszło…

Rzym skupił się na rozwijaniu zaplecza gospodarczego, które umożliwiłoby późniejsze prowadzenie działań zbrojnych. Jednocześnie Senat wyrażał zaniepokojenie sytuacją międzynarodową. Egipt niewątpliwie szybko się rozwijał i wydawało się, że nikt nie zamierza podjąć żadnych kroków, by temu zapobiec. Najbardziej rozczarowująca dla Imperium była postawa Kartaginy, która pomimo tego iż sąsiadowała z Państwem Nilu nie próbowała nawet hamować jego rozwoju, który w przyszłości mógłby przecież zagrozić światowemu pokojowi. Podobnie miała się sytuacja na dalekim wschodzie. Babilończycy uderzyli na Greków, zamiast powstrzymywać zbrodnicze zapędy Egipcjan, przed którymi sami wszystkich ostrzegali.

W tej sytuacji Cesarz Juliusz Krakus nie mógł dłużej czekać. Dzięki błyskawicznej, choć jakże kosztownej, mobilizacji udało się zebrać największą armię w tej części świata. Pięć legionów najdzielniejszych rzymskich żołnierzy wyruszyło przez Morze Śródziemne z misją pokojową. Egipcjanie powitali ich ze znaną sobie gościnnością, budując fortecę i przyzywając na pomoc mitycznego Feniksa. Nic jednak nie mogło się równać z doskonale wyszkolonymi synami Rzymu. Choć większa część armii Imperium poległa w boju, prowincja została przejęta.

Cesarz planował już kolejne posunięcia rozważając przemarsz wojsk na zachód, w kierunku Kartaginy, która również wydawała się poważnym, choć ignorowanym do tej pory zagrożeniem. Jak pokazały najbliższe miesiące, było już jednak za późno…

Dzięki dokonaniu korzystnej wymiany handlowej Egipcjanom udało się zgromadzić dość środków, by wybudować pierwszą Piramidę. I choć Kartagina i Rzym były od włos od osiągnięcia podobnego sukcesu, było już za późno. Władca Egiptu zwyciężył. Bogowie, miejcie nas w swojej opiece…

Epilog:
Historycy nie są zgodni co do tego, jaką rolę w sukcesie Egiptu odegrał Babilon. Przede wszystkim jednak wciąż nie udało się odpowiedzieć na pytanie: czy Kaimadurabbi rzeczywiście kolaborował z władcą Egiptu, a wyłącznie dla odwrócenia od tego uwagi nawoływał do ataku na swego sprzymierzeńca? Wiarygodnie źródła podają, że wymiana handlowa między Egiptem a Babilonem, jaka miała miejsce tuż przed zakończeniem budowy Piramidy, była więcej niż korzystna dla Państwa Nilu. Cóż jednak przypadło w udziale Babilonowi, gdy Egipt zdominował ten rejon ówczesnego świata? Tego już, prawdopodobnie, nigdy się nie dowiemy…


“Co powiedział Xerxes do Leonidasa? - Pan tu nie stał!”
“Pierwszy prawnik starożytności obawia się recenzji, jaką napisze Juliusz Cezar po tej grze” - Kaimadurabbi

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza