
Przy ognisku kręciło się sześciu mężczyzn. Nie wyglądali na
wojowników, co najwyżej należeli do
lokalnej milicji, choć równie dobrze mogli
zaledwie wczoraj porzucić pracę przy przerzucaniu gnoju postanawiając odpowiedzieć
na moje ogłoszenie. No trudno. Będą musieli wystarczyć. Na razie uzbrojeni są
jedynie w długie sztylety i pochodnie, ale jutro dotrzemy do Kurhanowej Doliny,
a tam być może znajdzie się dla nich jakiś lepszy oręż. Mam odłożone trochę grosza
na tę okazję i cichą nadzieję, że koniec końców nie dołożę do interesu.
- Zbliżcie się – powiedziałem podchodząc bliżej ognia. –
Zanim przejdziemy do konkretów zarysuję wam nieco sytuację. Któryś z was wie co to Kamień Gromu? Nie? Słuchajcie zatem.